ŁAPACZ SNÓW DIY

Że wszystko kupić można, nie od wczoraj wiadomo. Nawet w czasach kwarantanny kurier raz dwa doniesie. I nie mówię tutaj tylko i wyłącznie o gotowych dekoracjach, ale i też o półproduktach wszelakich - klejach, farbach, piórkach, włóczkach, ramkach, kołach, zestawach DIY itp., itd.

Ja jednak kroczę sobie trochę inną drogą i chciałabym Wam przedstawić taką oto zieloną alternatywę zero waste pełną gębą. Pomyślane tak, żebym ja mogła się wyrazić, ale też żeby to moje wyrażanie nie generowało zbędnych plastikowych opakowań, odciążyło kieszeń i przy okazji zalatanego kuriera.

Jak to się robi?
# ŁAPACZ SNÓW w trzech prostych krokach:

1. Polujesz na bluszcz Hedera i splatasz ze sobą dwie, trzy gałązki w formie sprytnego kółeczka. Im młodsze, bardziej zielone gałązki, tym łatwiejsza praca. Taką bluszczową koronę zabezpieczasz jakąkolwiek włóczką albo nitką w paru miejscach.

2. Tą samą albo inną włóczkę możesz użyć do wypełnienia łapacza wewnątrz. Tutaj znajdziesz prostą intrukcję: https://blog.royal-stone.pl/jak-zrobic-lapacz-snow/?fbclid=IwAR01NPx2LRl5R-2T4msW0nBDcAmeABJ-kVbOFBVe49cd3Lnn-tPuLdxK19A

3. Z włóczki/nitki tworzysz zawieszkę u góry i trzy "wąsy" na dole. U mnie to jest po prostu gałązka bluszczu i dwie zawieszki z dziurką, które kiedyś otrzymałam w prezencie razem z kubeczkiem od mojej znajomej Ani. Opcji jest co nie miara - mogą to być piórka, inne gałązki roślin, włóczka spleciona w gruby warkocz czy co Wam tam przyjdzie do głowy.
Taki łapacz jest prosty, naprawdę ekologiczny i do tego oczyszcza nam powietrze w domu, przynajmniej do czasu aż się kompletnie nie wysuszy  No i czekam też na te sny, które się w niego złapią.