Nostalgia

Chyba się starzeję ...🙂 

Ostatnimi czasy zdarza mi się rzewnie tęsknić za bezproblemową i nieskomplikowaną przeszłością i w gronie koleżanek w podobnym wieku uderzać w dyskurs w stylu "kiedyś to było lepiej". Zakrawa na jakiś kiepski żart w wieku 34 lat. Noblowski wykład Olgi Tokarczuk poruszył we mnie napiętą od dawna strunę.
Ja naprawdę coraz częściej tęsknię do czasów gdy miałam tylko dwie alternatywy na spędzenie wolnego czasu: słuchanie sjesty Kydryńskiego albo czytanie opowiadań Cortazara. Do okresu, w którym pomarańcze były od czasu do czasu a serek homogenizowany miał swój smak. Przypominam sobie zespołowe gry w piłkę na świeżym powietrzu i zimowe sanki. To było coś. I moją radość z Barbie Syrenki, którą w wielkiej paczce przysłał mi kiedyś wujek z Niemiec. Tęsknię za fasolką po bretońsku, karpatką i nawet za chrupkami orzechowymi po złotówce paczuszka i za emocjami jakie we mnie wywoływały. Za tym uczuciem gdy układałam puzzle, które dostałam na prezent po świętach i nic więcej dla mnie nie istniało. Albo bez cienia wyrzutów sumienia poświęcałam całe dnie na pogaduchy od serca z przyjaciółką. Teraz dajemy sobie dwie godziny maksimum.
I nie, nie chodzi tu tylko i wyłącznie o nieznośny kontrast między prostym życiem dziecka czy podlotka a pełną zobowiązań egzystencją dorosłej kobiety. Bo nie oszukujmy się młodość łatwym okresem w życiu nie jest a i z dzieciństwem bywa różnie. Jednocześnie od paru dobrych lat daję sobie przestrzeń na życie w stylu slow i low cost, stanowczo minimalizując liczbę tego wszystkiego co koniecznie muszę zrobić. Mam wpływ na to ile pracuję i jest we mnie zgoda na to ile zarabiam. Nie o to biega.
Chodzi raczej o to co Olga określiła jako "oceany niechcianej informacji" czy coś w tym stylu. Tragikomiczne uwikłanie w nadmiar dosłownie wszystkiego i przekleństwo nieograniczonego wyboru. Mogę wszędzie pojechać, niemal wszystkiego się nauczyć, wszystko w internecie sprawdzić u wujka google i cioci wikipedii, zdobyć prawie każdą książkę, spróbować najwymyślniejszego dania z najodleglejszego zakątka świata i o wszystkim się dowiedzieć. Mam milion audycji do słuchania, setki aktywności do wyboru w wolnym czasie i nieograniczony wybór serków homogenizowanych w supermarkecie. Tylko że żaden nie smakuje już jak tamten z przeszłości.Tak, tak, o zgrozo sama swoim grafomaństwem dokładam moje trzy grosze do tego zalewu. I know 🙂 😞
W globalnej wiosce wszystko jest w moim zasięgu ale jakieś takie płaskie. Ile to ja się muszę namedytować żeby poczuć mocniej i przeżyć prawdziwiej! Ile naszukać żeby znaleźć wiarygodną informację, ile razy powiedzieć sobie "nie" w trosce o jedno autentyczne "tak". Ile to wreszcie muszę się oduczyć żeby wrócić bardziej do siebie. On my way 

© Copyright martalebre